Ostatnio było cicho, co nie znaczy, że nic się nie działo. Zaczął się sezon festiwalów, sesji letniej i bardzo ciekawych spotkań. Znalazłam jednak chwilę na film i jak się okazało, warto o nim opowiedzieć.
Wszystkie polskie gwiazdy marzące o zagranicznej, wręcz międzynarodowej karierze, o takim sukcesie mogą chyba tylko pomarzyć! Piękna, zmysłowa, utalentowana. Pisałam to samo o Helenie Modrzejewskiej, tudzież Modjeskiej. Nie, nie. To nie kolejny artykuł o niej. Tym razem o jej młodszej koleżance. Zresztą Polonia okrzyknęła ją "drugą Modrzejewską".
Piszę to na początku, byście nie przeszli obojętnie. Chcę Was zachęcić do czegoś bardzo dobrego. W miarę swoich możliwości pomóżcie małemu Kornelkowi w jego walce. To jest naprawdę bardzo ważne!
Obejrzyjcie bardzo krótki filmik i spróbujcie pomóc (wskazówki na końcu poniższego filmiku). Jest tego wart!
Kto się na to wcześniej nie natknął, niech żałuje!
Niestety jeszcze niektórzy kojarzą Tuwima tylko z wierszykami dla dzieci. Szkoda, bo niezły był z niego skandalista. Mistrz ciętej riposty i języka, jakich mało.
Piosenka promująca "Tuwima dla dorosłych" Teatru Muzycznego Roma w Warszawie.
Tuwim potrafił solidnie odgryźć się oponentom. O krytykach mawiał, że są jak eunuchowie - wiedzą jak, ale nie potrafią. I takiego poetę właśnie zobaczycie w "Tuwimie dla dorosłych" Teatru Muzycznego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni.
Na obejrzenie tego spektaklu miałam ochotę od pewnego czasu. W końcu sztukę napisała Masłowska, która jest jak gorzka czekolada - albo się jej nie znosi, albo uwielbia. Ja, mimo że gorzkiej czekolady raczej nie lubię, to Masłowską i owszem. Chociaż miewam czasami mieszane uczucia (takie krótkie wypadki przy pracy), to nikt mi nie wmówi, że ona nie ma talentu i nie robi świetnych rzeczy. Naprawdę, nawet Paula w szale nienawiści do niej nie zmieni mojego poglądu na tę sprawę. Tak, Paula ma zupełnie inne zdanie - nie zdarza się to wcale aż tak często. Trzeba doceniać te momenty! Ale do rzeczy...
Kontynuując mój poprzedni temat, zostaniemy przy tematyce aktorskiej. Dzisiaj pogdybamy (znowu). O tym, kto z (prawie) najmłodszego pokolenia i dlaczego, moim zdaniem, zawojuje światek aktorski (a w sumie już zdobywa).
Źródło: domena publiczna Ten piękny budynek odwiedzać codziennie marzą tysiące. I nie chodzi o zwiedzanie!
Będzie o dwóch takich... ale nie o kradzieży! O pewnych paniach, które się nie boją, są utalentowane i piękne oraz mają "to coś". O kim mowa?
Co nas tak ciągnie do aktorstwa? I
nie mam tu na myśli celebrytów i różnej szmiry w wykonaniu co
niektórych. Jest coraz więcej chętnych, a miejsc wciąż tyle
samo. Mój znajomy, instruktor teatralny, uświadomił mi to wprost:
„Widzisz te 10 dziewczyn? Żeby dostać się do szkoły teatralnej
musisz pokonać ich dziesięć razy więcej…”. Taka szkoła to
ważny element rozwoju umiejętności i warsztatu, ale chętnych jest
co nie miara...
Kadr z filmu
"Ida" Pawła Pawlikowskiego. Od lewej: Agata Kulesza jako
Wanda Gruz oraz Agata Trzebuchowska jako Anna / Ida Lebenstein.
Może by coś obejrzeć w weekend. Za oknem zimno... Mam coś dla Ciebie! Ale może najpierw pójdź do supermarketu po przekąski...
źródło: filmweb.pl
Z czym mamy do
czynienia?
Polski film! Dobry polski
film!
Ale do rzeczy. Ile razy w
tygodniu pojawiasz się w jakimś supermarkecie, żeby zrobić
zakupy? Ile razy już kasjerka pytała, czy może być winna grosika?
A ile razy zastanawiałeś/aś się, jak może wyglądać ta praca?
Koniec wakacji. Też nad tym ubolewam, ale co zrobić? Możemy jedynie czekać na kolejne i podsumować sierpień, a dużo się działo! Ponownie zaskoczona - bardzo dużo filmów, mniej książek. Czyżbym wyleczyła się z bibliofilii? Oby nie! Zaczynamy?
Zapraszam na podsumowanie!
FILMY Zacznę od filmów, a właściwie od filmu, któremu przyznałam 10/ 10, czyli "Buntownik z wyboru". Idealny. Nie da się opisać tego słowami, próbowałam (moje nieudolne próby znajdziecie czytając dalej). W filmie poznacie Willa, dwudziestolatka, który miał życiowego pecha. Urodził się w biednej rodzinie, musiał wykonywać ciężką pracę fizyczną, żeby mieć za co żyć. Jednak odkrywa talent. Matematyczny (ile bym dała, żeby u mnie odkryto taki talent!). To go zmusza do całkowitej zmiany swojego życia. Musi podjąć pewne decyzję, które będą miały wpływ na jego późniejsze losy. Poznaje Seana, który pomoże mu nie zbłądzić w tej nowej sytuacji. Płakałam. Dodam, że wplątany w to wszystko jest wątek miłosny, co bardzo mi się podobało.
Zazwyczaj, gdy idę do kina, to rozważnie wybieram film. Szukam. Szperam. A tym razem miałam do wyboru dwie pozycje. Horror odpadł od razu. Szczerze? Nienawidzę horrorów. Oglądałam jeden, kiedyś, bardzo dawno. Z kuzynką. Nie spałam przez następne trzy noce i wyglądałam gorzej niż te upiory w filmie, czy co to tam było. Wybór więc padł na "Z dala od zgiełku". Recenzje były dobre. Wszystko grało. Poszłam.
Nawet plakat może być odstraszający. Ona patrzy mu w oczy. On jej też. Nudny jak cały film.
Plakat spektaklu "Portret damy" w Teatrze "Wybrzeże" w Gdańsku
"Lata 70-te XIX wieku. Do wybrzeży wiktoriańskiej Anglii przybija statek z Nowego Jorku, a na jego pokładzie - Isabela Archer, młoda Amerykanka o wyjątkowej urodzie i nie mniej wyjątkowym charakterze. Zafascynowana europejską kulturą, wkrótce sama zacznie wzbudzać fascynację dwóch angielskich dżentelmenów. Sprawy dodatkowo skomplikują się, gdy w ślad za nią ruszy jej amerykański wielbiciel. Wbrew swoim oczekiwaniom, niezależna dotychczas Isabela, w małżeństwie z jednym z adorujących ją mężczyzn zacznie upatrywać swojego przeznaczenia. Czy jednak jej wybór okaże się słuszny?"
Tak opis spektaklu zaczyna Teatr "Wybrzeże" na swojej stronie internetowej. Tu się w
sumie wszystko zgadza, bo tak było. Jest wiktoriańska Anglia, jest i wiele miast europejskich. Ale sam spektakl zaczyna się w dość niespodziewany sposób.
Fot. Piotr Filonowicz
Na scenie prawdopodobnie podczas gry "Freeze" Agata, Kajetan i ja oraz ci, którzy nas pewnie zaraz zmienią. :)
Witam Was po długiej nieobecności. Byłam tam i tu. A właściwie tam. W Gdańsku. Wróciłam po roku. Do trochę innego miejsca, innych, nowych ludzi. Ale zacznijmy od początku.
Rok temu przyjechałam do Gdańska na warsztaty teatralne warszawskiej Akademii Sztuki i Kultury (ASiK) Piotra Filonowicza. Wtedy traktowałam je jak moje "być albo nie być" (oj, zajechało Szekpirem, ale o nim później) w tej pasji. Miałam długą przerwę w graniu. Całe trzy lata gimnazjum (tak, gimnazjum jest złe!).