Bardzo długo nie miałam okazji przegrać. Tak przegrać, żeby mnie to zabolało, umarło coś we mnie, zmniejszyło moje poczucie wartości. I nie dlatego, że nie podejmowałam gry, bo robiłam to nawet zdecydowanie za często. Zwyczajnie miałam farta.
Ci co mnie znają, dobrze wiedzą, że aktualnie zmagam się z pewnym ważnym pozauczelnianym egzaminem, który niedawno de facto oblałam. I pierwszy raz przez własną głupotę.