Jak to w klasie maturalnej - mam straszny natłok obowiązków. Szkoła, zadania, projekt (o zgrozo, czy zdążę na czas?!), plany, olimpiada z wiedzy o teatrze (yeah!) i ktoś mnie pogania, żeby sprzątać... Generalnie... wiecie, jak bym to nazwała...
Zastanawiam się, o czym Wam tu napisać, bo moja głowa dziś ograniczyła się do pomysłu "Zrób jajecznicę!", a później powiedziała: "Przecież nie chce Ci się jeść!". W każdym razie przez różne czynniki nie działam, jak należy.
